niedziela, 23 marca 2014

Frywolitka

Kolejny sposób na to, co robić, aby się nie uczyć. Swoją drogą mam dość swoich studiów. Taki drobiazg. Wracając do rzeczy, to frywolitkę robiłam już parę lat temu 4fun, do szuflady-jakieś pojedyncze kwiatki, motylki etc. Tym razem powstało coś nawet sensownego-zakładki do książek. Żeby dobrze pełniły swoją funkcję, zostały usztywnione wikolem ;)
Trzy górne powędrowały do znajomej jako drobiazg urodzinowy, dolne dwie powstały jako "rozgrzewka", żeby przypomnieć sobie, jak to się właściwie robiło. Dolne nie były robione  na igle do frywolitki (zdziwiłam się, że dostałam ją w zwykłej, niepozornej, małej pasmanterii), którą kupiłam dopiero, gdy uznałam, że coś mi jednak tą techniką wyjdzie, tylko jakąś zwykłą dłuższą w miare tępą :D

No to jeszcze zdjęcie, na którym widać różnicę między zakładkami robionymi zwykła igłą (te z kokardkami) a na cienkiej igle do frywolitki ;)

piątek, 17 stycznia 2014

Sesja coraz bliżej

Sesja coraz bliżej a to zobowiązuje-lalka uszyta na jakieś zaliczenie dla koleżanki studiującej pedagogikę :D
Taka dumna z niej jestem, że szkoda mi było ją oddawać. Chętnie bym sobie ją zostawiła :)

niedziela, 22 grudnia 2013

Wszyscy wszystkim ślą życzenia

Kartka zrobiona w ubiegłym roku, ale jakoś nie miałam kiedy jej tutaj upublicznić...może kogoś zainspiruje :)
WESOŁYCH ŚWIĄT! :)

sobota, 21 grudnia 2013

Nadrabianie zaległości

Mogłabym robić tyle ciekawych rzeczy a zachciało mi się studiowania... zostaje mi teraz uporać się ze wszystkim, co od października zalega w mojej szafie i szufladach w oczekiwaniu na nowe życie. Póki co oprócz jakichś ponad stu pierniczków czekających na udekorowanie sprawiłam sobie gwiazdki betlejemskie z bibuły. Nie wiem po co mi one, ale sprawdzają się na razie świetnie jako ozdóbki do firanek ;)

 
No dobra, szału nie ma, ale magia świąt jak co roku sprawia, że cierpię na brak czasu (tak, jestem święcie przekonana, że to wina świąt..idąc tym tropem, to mam magię świąt 365 dni w roku <3)

sobota, 9 listopada 2013

Królowa jesieni

Nie wiem, czy ja jestem wybredna, czy po prostu ludzie zachwycający się smakiem dyni lekko przesadzają.
Zaczęło się od zupy dyniowej-najzwyczajniej w świecie jest wg mnie niesmaczna. Korzyści są dwie-wiem, że zupa dyniowa nie zagości już na moim stole a po drugie-miałam ładny lampion w pokoju:)
No i wersja świecąca ;) :


Po  powrocie na weekend do domu postanowiłam dać dyni jeszcze jedną szansę. Tym razem powstał dżem dyniowy z pomarańczą i kardamonem. Z pewnością jestem z niego bardziej zadowolona niż z zupy, ale szału nie ma.
Poza tym..
Ogólnie drugi lampion różni się niewiele od poprzedniego-jakoś nie miałam weny do eksperymentów. Główna róznica to wielkość-pierwsza dynia ważyła ok.1kg, druga trzy razy więcej :)

niedziela, 29 września 2013

Jesień wita

    
Na szczęście dziś już jest słonecznie, więc pojawiła się 
nadzieja, 
że nie cała jesień upłynie w ponurej aurze.  
Mój nowy nabytek idealnie się z nią komponował.
Jest to pierwsza rzecz, jaką uszyłam z wykroju z "Burdy". Ba, z jakiegokolwiek wyroju :D
Żeby wszystko ładnie wyglądało i nic się nie strzępiło  na lewej stronie, zastosowałam szew francuski:


Poza tym osiągnęłam szczyt lenistwa- jak wiadomo, w "Burdzie" nie ma na wykrojach uwzględnionych zapasów na szwy- wpadłam na genialny pomysł, żeby nie bawić się w ich dokładanie- po prostu wycinam wykrój w rozmiarze większym od swojego. ;) Zapewne może to być zgubne, ale w tym modelu akurat nie stanowiło to żadnego problemu.


czwartek, 26 września 2013

Kołnierzyk

Nawiasem mówiąc, to jestem szczęśliwą studentka drugiego roku medycyny :)
A co do kołnierzyka, to zrobiony on został z resztki koronki, która została mi po uszyciu bluzki i kawałka szarej satyny:
Z tyłu jest on wiązany na wstążeczkę wykończoną koralikiem i węzełkiem z każdej strony, żeby uniknąć niespodzianek. Oczywiście jak na złość na zdjęciu wcale ładnie to nie wygląda, bo koraliki powędrowały do góry. :)